poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Wesołego Alleluja!

Nic dodać, nic ująć. U mnie pięknie; chyba jest coś w twierdzeniu, że sami kreujemy swoją rzeczy- wistość. Chcę być szczęśliwa, i jestem. I jest w tym Twoja zasługa Bejbe :*.


"Tak jak teraz jest,
chciałbym, żeby było zawsze..."

niedziela, 8 marca 2009

Święto dziewczynek


W tym roku prezent od mojego Skarba jest idealny. Jest w nim to, co lubię najbardziej. Ulubiony kwiat - tulipunk, kolor - intensywna czerwień, mój narkotyk-afrodyzjak - czekolada, i do tego romantyczny telegram. Kotek jesteś boski ! Aura sprawia, że bardziej czuję się jak w walentynki niż dzień kobiet i trudno jest mi uwierzyć, że to marzec. Byle do wiosny, byle z nim :*

Ostatnio martwiłam się, że już nie piszę wierszy. Ale to przez/ dzięki niemu. Wiersze piszę kiedy mi jest ciężko, smutno, źle. Drugi biegun mojego natchnienia to pierwsze tygodnie fascynacji i zauroczeń. A przy nim jestem po prostu szczęśliwa. Żyję tym szczęściem na codzień. Zachłanna nie chcę się nim dzielić z resztą świata w wierszach. Okres pierwszego zauroczenia, kiedy bycie w jego ramionach było czymś nowym, fascynującym już minął. Teraz czuję się tam na swoim miejscu. Magia słów nie umiera, tylko przysypia. Jestem tak zaaferowana życiem na zewnątrz, że zaniedbuje to moje własne życie wewnętrzne. Ale wzruszeń nigdy w życiu nie zabraknie, i chociaż będę pisać mniej i rzadziej, to jestem pewna, że nie przestanę. Bo czuję, a nieraz czuję za mocno, więc poezja jest we mnie. Nie zapisuję jej, nawet nie fatyguję się ubrać jej w słowa. Jest w moich oczach przez cały tydzień, kiedy tęsknię i tylko myśl o nim daje siłę, żeby wstać i iść, jest w łagodnym tonie, kiedy dzwonię do niego po całym, za długim i zbyt samotnym dniu, jest w ogólnym stanie podenerwowania i niecierpliwości, kiedy ma przyjść już za godzinę, jest w uśmiechu, kiedy w końcu go widzę, jest w niespokojnej dłoni, która szuka jego dłoni, jest we mnie. Póki ją czuję, póki on ją czyta, być może nieświadomie, nie potrzebuję słów, nie potrzebuję więcej czytelników, opini na temat mojej amatorskiej twórczości. Jestem kapryśną poetką, która w jednym czytelniku upatrzyła sobie natchnienie, odbiorcę i krytyka w jednym. Niech się pisze wiersz, po wierszu... myśl, po myśli... Niech nam to nie wygaśnie.

sobota, 14 lutego 2009

Św. Walentego.



I chociaż patrzymy na ten dzień z przy- mruże- niem oka, to jednak dobrze, że jest.

Dziś słuchałam krótkiego wywiadu z trenerką uwodzenia. Uwodzenie jest chyba w większości współczesnych ludzi, taki czas, że tę umiejętność traktuje się jako narzędzie w pracy, w domu, na ulicy... Ja nie potrafię uwodzić. Czasami żałuję. Ale nic na to nie poradzę. Za to potrafię kochać - szczerze, oddanie, cierpliwie, w pełni... Tyle mi wystarczy!


czwartek, 12 lutego 2009

Relaks







Kończy się czas relaksu, może to i dobrze.
W końcu, kto mnie zna, to wie, że bezczynność
i lenistwo lubię tylko pod kontrolą. Innymi słowy, długo nie usiedzę na miejscu. Słucham "Miłośnicy" Marii Nurowskiej. I wciąga mnie ten klimat. Tacy ludzie jak ona, jak Krystyna Skarbek, pełni życia, energii, zaklinacze ludzkich serc, którzy ukrywają swoje cierpienie, choć niewątpliwie w ich sercach jest pewien kolec, czy to tęsknoty za bezpowrotnie utraconym, za nieuchwytnym, a może pewnego niepokoju, niewątpliwie tacy ludzie fascynują. Fascynują im współczesnych, a także następnemu pokoleniu. O nich pisze się książki, by ich postać nie zginęła, by mogła dalej fascynować i poruszać. By mogła wstrząsnąć liche, bojące się żyć serca. I mnie fascynuje.


Przeczytałam dzisiaj jedną ze starych notek ( jakieś.. hm.. 5-6 lat wstecz). I zawstydziłam się trochę, i w żadnym wypadku nie chodzi o to, że wypisywałam jakieś głupoty o chłopcach, którzy mi się podobają, wręcz przeciwnie. Znalazłam bardzo ciekawą refleksję... I zawstydziłam się, że pisałam, a bardziej, że myślałam w ten sposób, kiedy byłam nastolatką. Przecież ogólna opinia o nasto- latkach jest taka, że mają fiu bździu w głowach. A właśnie z tego okresu pochodzą rozpisane refleksje, czy też wiersze, które teraz mnie zadziwiają, jakbym to nie ja je napisała, jak bym była jedynie odbiorcą, a nie autorem. Teraz nie mam czasu na refleksje, dopóki nie mam szczególnego powodu... jak czyjaś śmierć, dobra książka lub święta, które automatycznie wywołują myśli i opinie. Dawniej nic nie musiało mnie zatrzymać w tej pogoni, uważniej obserwowałam i wyciągałam wnioski, często mylne, bo opierane na ograniczonej bazie danych, ale mimo to jakby głębsze i wartościowsze niż obecne. Dawniej czułam nieświadomie i pisałam o objawach, tak powstawały najlepsze wiersze. Z tamtych lat została mi ciekawość. Dlatego moją częstotliwość zadawania pytań wszelakich można porównać z tą u kilkulatka. Ale teraz robię to bardziej dla samej satysfakcji zadawania pytań, niż żeby wyciągnąć wnioski lub zrozumieć. Teraz wiem więcej, czuję świadomie i zamiast płynąć na tej emocjonalnej fali po prostu tłumaczę sobie przyczynę tego uczucia. Z takiej analizy najwyżej może powstać artykuł zamieszczany w rubryce PSYCHOLOGIA, ale nie wiersz, nie poezja, nie refleksja. A bez nich życie stało się wyjałowione. Jest szczęście, jest ambicja, jest cel, jest radość życia, jest miłość... ale. Dopiero teraz uświadamiam sobie jak mi tego brakuje.

Ale nie wszystko stracone. Skoro wciąż pamiętam, o tym jaka byłam, to ja dawna wciąż żyję, tylko uśpiona. I być może obudzę się z misiami, na wiosnę.

wtorek, 10 lutego 2009

Pomalutku.. Tak jak lubię.



Pomalutku, właśnie tak...

Ostatnio jest to moje motto przewodnie. Pomalutku się budzę, jem śniadanie, spaceruję z psem.

Pomalutku piję co jest w szklance, kuflu, czy też lampce.. Wino, drinki, piwo... Ostatnio do wyboru, do koloru.

Pomalutku całuję mojego P.

I takie życie pomalutku ma sens i smak, kiedy na co dzień wszystko jest w pośpiechu.

Relaks, moi drodzy. I jeszcze jedno, nie uważam, że polskim dziewczynom brakuje luzu!!


Na zdjęciach dzikie koty działkowe.

niedziela, 11 stycznia 2009

Zima też może być kolorowa!!


Przeważnie nie jest. Ale czasem zdarza się, że jest cieplej, słońce przypomina, że w ogóle jest, na dodatek jest to niedziela, obiad jest jakby smaczniejszy i mam zobaczyć się z P.

Jak dla mnie bomba, nie trzeba mi niczego więcej. Był spacer. Są zdjęcia.

Pies pilnujący kur. Ale mnie oszczekał!! Ale powiedzcie jak to jest?? I pies ścieka i woda ścieka.


Odciski łap kota. Zbieg jest nadal na wolności. Ryśopis nie ustalony.



Z Pikusiem na koparce. Ale.. dlaczego tu? dlaczego teraz? A dlaczego nie tu? dlaczego nie teraz?!

wtorek, 23 grudnia 2008

Czas świąt.


Zapowiada się dobrze. Co prawda inaczej niż co roku, bo nie do końca będę mogła spędzić je z całą rodziną, ale jakoś jestem dobrej myśli :)

Najważniejsze, że będę z Tobą :* Najważniejsze, że będę w domu :D

Odpoczywam na całego. Wysypiam się, dużo jem i jeszcze więcej podjadam, rozmawiam z rodziną i śmieję się, bo jest mi radośnie. Lenię się i chodzę na zakupy. Jest tak jak miało być.

Nawet stworzyłam swoją składankę świąteczną, co chwilę nucą pod nosem jakiś kawałek i moje Kochanie zaczyna mieć dość. Rodzinka też. Ale co zrobić, te melodie same wpadają w ucho :D


"Snow is falling all around me children playing having fun

it's the season love and understanding merry christmas everyone

time for parties and celebration people dancing all night long
time for presents and exchanging kisses
time for singing christmas songs"


"Oh the weather outside is frightful
but the fire is so delightful
and since we've got no place to go
let it snow, let it snow, let it snow"

"I'm dreaming of a white christmas,
just like the one I used to know..."

"Christmas time, mistletoe and wine,
children singing Christian rhyme..."