Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roślinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roślinki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2012

wiosna

 I przyszła nareszcie. Z dwudziestoma stopniami w cieniu i gorącym słońcem. Jak ja się za nim stęskniłam! Z moich doniczek wychodzą zielone łodyżki. Nie ubiłam żadnego kwiatka! Nawet pelargonia, którą spisałam na straty, odniedała się ;)
Czas jest już przestawiony na letni. Nad ranem zza okna dochodzi mnie świergot ptaków. Wszystko przypomina o tym, że jest wiosna. Że wszystko rodzi się na nowo. My czekamy na nasze maleństwo. A ono jest coraz bliżej. Kwestia dni, może dwóch do trzech tygodni. Nowe życie na wiosnę. Bajki ciąg dalszy.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Czekając na niego...



Miłość to sport ekstremalny
uzależnia
i kto raz jej zasmakuje
już nie umie żyć inaczej
tylko jak najmocniej
i kocha do szaleństwa
i boi się o drugie na śmierć
i tęskni, aż żyć mu się nie chce
marnieje by rozkwitnąć na nowo
by jeszcze mocniej
żyć, kochać, tęsknić i bać się.

by Marchew


czwartek, 14 maja 2009

To był Maj.


Niby jeszcze jest, ale co mi z takiego Maja. Praca, praca, praca, studia, praca. Łóżko pomału osiąga status świątyni. Nie licząc wypadu do Asi połowę tego pięknego miesiąca przepracowałam i przespałam. A maj jest taki piękny, taki spacerowy, towarzyski i wyjściowy.

Zdjęć z wypadu u Asi nie posiadam. Ale wszystko pamiętam i jestem z siebie dumna :D. Pierwsza poczułam klimat i w umiarkowanie-pociesznym stanie wytrwałam do końca. Ku radości i pomimo obaw P. nie uciekłam nad ranem jak ostatnim razem. Z resztą nie miałam jakiego pierścionka zostawić. A! I paliłam fajkę z Bradem Pittem ;D. Wąziutki Ty się nie denerwuj. To był tylko niewinny fajek, mam na to świadków - a dokładnie jednego, a raczej jedną. I o ile Asia nie obrazi się o te fioletowe włosy to potwierdzi moją wersję.

I było wyjątkowo, bo pierwszy raz od lat spotkałyśmy się we trzy. I tylko Agaty brakowało. I dziwne jest to, że z liceum znałam trio, które zdawało się być mocniejsze od nas. Czas pokazał, że to pozory. A my jak wtedy - RomanTyczka, Iwonka vel Niedżwiadek i MArchew.

Bosz... ile razy nie pomyślę o liceum, to właśnie tym moim kochanym Mordkom zawdzięczam najpiękniejszy okres w moim życiu. Największy przypały i najdurniejsze pomysły, największe ilości zjedzonych holenderskich w czekoladzie, najszersze uśmiechy i ból brzucha i łzy ze śmiechu. I chociaż były też urazy, rzekomo i z założenia na całe życie, to jednak spotkałyśmy się razem przy stole z brandy, kadarce i vermouthem bianco wzmacnianym parkową. Zmieniłyśmy się, każda zebrała swoje doświadczenie i o ile ta własna droga przeważnie rozdziela przyjaciół z liceum, to nasze doświadczenia nam pomogły, ponieważ pozwoliły nam zapomnieć o tych dziecinnych urazach, a przypomniały to, co dobre. Dzięki za wszystko. Buziaki dla Was wariatki.

niedziela, 8 marca 2009

Święto dziewczynek


W tym roku prezent od mojego Skarba jest idealny. Jest w nim to, co lubię najbardziej. Ulubiony kwiat - tulipunk, kolor - intensywna czerwień, mój narkotyk-afrodyzjak - czekolada, i do tego romantyczny telegram. Kotek jesteś boski ! Aura sprawia, że bardziej czuję się jak w walentynki niż dzień kobiet i trudno jest mi uwierzyć, że to marzec. Byle do wiosny, byle z nim :*

Ostatnio martwiłam się, że już nie piszę wierszy. Ale to przez/ dzięki niemu. Wiersze piszę kiedy mi jest ciężko, smutno, źle. Drugi biegun mojego natchnienia to pierwsze tygodnie fascynacji i zauroczeń. A przy nim jestem po prostu szczęśliwa. Żyję tym szczęściem na codzień. Zachłanna nie chcę się nim dzielić z resztą świata w wierszach. Okres pierwszego zauroczenia, kiedy bycie w jego ramionach było czymś nowym, fascynującym już minął. Teraz czuję się tam na swoim miejscu. Magia słów nie umiera, tylko przysypia. Jestem tak zaaferowana życiem na zewnątrz, że zaniedbuje to moje własne życie wewnętrzne. Ale wzruszeń nigdy w życiu nie zabraknie, i chociaż będę pisać mniej i rzadziej, to jestem pewna, że nie przestanę. Bo czuję, a nieraz czuję za mocno, więc poezja jest we mnie. Nie zapisuję jej, nawet nie fatyguję się ubrać jej w słowa. Jest w moich oczach przez cały tydzień, kiedy tęsknię i tylko myśl o nim daje siłę, żeby wstać i iść, jest w łagodnym tonie, kiedy dzwonię do niego po całym, za długim i zbyt samotnym dniu, jest w ogólnym stanie podenerwowania i niecierpliwości, kiedy ma przyjść już za godzinę, jest w uśmiechu, kiedy w końcu go widzę, jest w niespokojnej dłoni, która szuka jego dłoni, jest we mnie. Póki ją czuję, póki on ją czyta, być może nieświadomie, nie potrzebuję słów, nie potrzebuję więcej czytelników, opini na temat mojej amatorskiej twórczości. Jestem kapryśną poetką, która w jednym czytelniku upatrzyła sobie natchnienie, odbiorcę i krytyka w jednym. Niech się pisze wiersz, po wierszu... myśl, po myśli... Niech nam to nie wygaśnie.

wtorek, 3 czerwca 2008

Przyrody ożywionej ciąg dalszy






A to moja psinka :) grzeje się w słoneczku i jest szczęśliwa, widzicie jak mruży oczka i się uśmiecha?? :D

środa, 28 maja 2008

Samotność to..

Samotność to kiedy Ciebie nie ma

Niedosyt twojego widoku

Twoich słów i spojrzeń

To głód, który boleśnie doskwiera

Jestem twoja, jednak ciągle sama

Sama samotna nie potrafię

Cieszyć się nami

Potrzeba jednego miejsca

Jednego czasu i ciebie



poniedziałek, 26 maja 2008

Strokrotki








Artystka przez duże ART i sztuka przez duże SZ. I sztrokrotki przez duże Sz.

wtorek, 13 maja 2008

Trzeba korzystać..

.. z każdej chwili uniesienia serca, choćby zaraz miało się ono skończyć. Nie trzymać samolubnie swojego szczęścia, tylko dzielić się. Macie robaczki :D korzystajcie z okazji, że nie marudzę.

PS: a może to po prsotu zajęcia z fitness? W zdrowym ciele zdrowy duch?


Jak dużo musi być siły
samozaparcia
i determinacji
by wyjść do słońca
kiedy jest się tak słabą
i kruchą istotą.
Jednak każdy dzień
walki dodaje sił
na następny dzień.
Przewrotność natury.



poniedziałek, 12 maja 2008

Bezowo zabził się bez bezowy


Może to słońce, które ostatnio nas nie rozpieszczało swoim towarzystwem?

Może to moja naiwność i fakt, że jestem uparta jak osioł i zawsze widzę to, co chcę zobaczyć, a zawsze chcę widzieć świat patrząc przez różowe okulary?

A może jestem zakochana? Zakochana pomimo wszystko... A może to tylko taki kaprys? Spróbuj zgadnąć :P